Mariusz Fyrstenberg
i Marcin Matkowski

Sobota, 4 sierpnia 2007
godzina 19:00
Z tą samą parą przegraliście po trzysetowej walce w Argentynie. Dziś kolei wygrana przyszła bardzo łatwo.
Marcin Matkowski: Tak, przegraliśmy z nimi w półfinale turnieju w Argentynie. Nie wykorzystaliśmy dwóch match-balli. Dziś wyszliśmy na kort maksymalnie skoncentrowani, chcieliśmy jak najszybciej osiągnąć przewagę. Udało się to nam. Dwukrotnie na samym początku przełamaliśmy naszych przeciwników. Graliśmy dziś bardzo dobry tenis i zdeklasowaliśmy naszych rywali.

Marcin Fyrstenberg: Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, więc wyszliśmy na ten mecz bardzo skoncentrowani. Brak oporu ze strony rywali bardzo miło nas zaskoczył. Do tego pomagała nam wspaniała sopocka publiczność i cała magia kortu centralnego. Myślę, że wszystko to sprawiło że nasi rywale byli bardzo stremowani i to nam dodało wiatru w żagle.

Mecz półfinałowy był najtrudniejszy?
M.M.: Zdecydowanie. Wczorajszy pojedynek z Łukaszem Kubotem i Oliverem Marachem podbudował nas, zagraliśmy dwa bardzo ciężkie sety. Dlatego też dziś wyszliśmy na mecz nastawieni na ciężką walkę. W dużej mierze to był powód dla którego ten dzisiejszy mecz tak wyglądał.

Przyszło Was dziś dopingować dwa tysiące ludzi, a wy tak szybko wygrywacie...
M.F.: Jeśli mógłbym wybierać, to wolałbym takie mecze jak ten dzisiejszy.

M.M.: zagraliśmy dziś naprawdę świetny mecz. Trudno oczekiwać, żebyśmy przy wysokim prowadzeniu odpuszczali i przedłużali niepotrzebnie ten mecz.

Czy ten sukces wpłynie na to, że zaprzestaniecie eksperymentowania z innymi partnerami i skoncentrujecie się na wspólnej grze?
M.M.: Na pewno w ostatnim okresie mieliśmy słabsze wyniki. Ten turniej wygraliśmy, jest to nasz pierwszy i od razu wygrany finał w tym roku. Tak piękne zwycięstwo z pewnością nastraja optymistycznie. Teraz myślimy żeby jak najlepiej zagrać na twardej nawierzchni w Montrealu.

Czy to był wasz perfekcyjny mecz?
M.F.: Marcin w tym meczu grał perfekcyjnie, ja popełniłem kilka prostych błędów.

M.M.: Popełniliśmy dziś bardzo mało błędów. Na pewno można się pewnych uchybień doszukiwać, ale myślę że jeśli gralibyśmy w ten sposób cały czas to nie mielibyśmy nic przeciwko.
 
Środa, 08.09.2010

©1999-2007 Prokom Investments SA